2009/02/26

Chopin gdyby jeszcze żył, to by pił

"Mój Chopin" ma kaca. Fot. Z. Mac.

Ostatni akt
 /mowa o "Weselu" Stasia Wyspiańskiego/, ujawnia nam jeszcze dotkliwiej różnice społeczne między Chłopstwem a Inteligencją i doprowadza do końca wszystkie wątki. Narodowe mity i sny Polaków zostają skonfrontowane z rzeczywistością /.../.
Nad Krakowem unosi się krwawa łuna, słychać tętent nadjeżdżających koni. Wszyscy klękają , oczekując Wernyhory z Archaniołem. Okazuje się jednak, że to nie Wernyhora nadjeżdża, to drużba Jaśko, który zgubił Złoty Róg, podnosząc z ziemi Czapkę z pawich piór - symbol pychy i dumy. Na scenę powraca Chochoł, który - niczym reżyser teatru w teatrze - każe Jaśkowi wyjąć chłopom kosy z rąk i rzucić je w kąt. Sam zaś zaprasza pary do usypiającego tańca. Kiedy jest już za późno, Jaśko uświadamia sobie, jak wielką szansę zaprzepaścił. Chochoł dalej gra i śpiewa do melodii "Stary niedźwiedź mocno śpi":

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podstawą dialogu jest partnerstwo.